(116kB)


Opis wędrówki

25.07 - 02.08.2004

Dorota i Marcin Czerwińscy


Data
Trasa
 
Liczba
kilometrów
25.07.2004
Międzyzdroje - Wisełka - Świętouść
27
26.07.2004
Świętouść - Międzywodzie - Dziwnów - Dziwnówek
18
27.07.2004
Dziwnówek - Łukcin - Pobierów - Trzęsacz - Rewal
23
28.07.2004
Rewal (dzień odpoczynku)
6
29.07.2004
Rewal - Niechorze - Trzebiatów - Mrzeżyno
41
30.07.2004
Mrzeżyno - Roby - Karcino - Dźwirzyno
26
31.07.2004
Dźwirzyno - Grzybowo - Kołobrzeg
25
01.08.2004
Kołobrzeg - Sianorzęty - Kołobrzeg
22
02.08.2004
Kołobrzeg (powrót do domciu)
0
-
Razem
188


(28kB)

Wstęp

Przedstawiamy opis wędrówki pieszej jaką odbyliśmy w 2004 roku.
Przeszliśmy trasę szlakiem czerwonym, który stanowi część międzynarodowego szlaku E9 przebiegającego w Polsce w pasie wybrzeża Morza Bałtyckiego.

W tymże opracowaniu znajduje się opis naszej wędrówki, ale również umieszczone zostały zdjęcia wykonane w tym czasie.
W szarych ramkach znajdują się informacje zaczerpnięte z przewodników oraz źródeł w Internecie.

Na początku każdego dnia umieszczona jest data oraz przebieg szlaku z tasą i dziennym dystansem. Trasa ta została zarejestrowana w urządzeniu GPS Legend. Przez wszystkie te dni miejscem GPS'a była góra plecaka w ten sposób aby mógł cały czas obserwować nasz namiar za pomocą krążących satelitów. W innym opracowaniu przebieg trasy zarejestrowany przez GSP naniesiony był na mapkę. W tym opracowaniu zrezygnowaliśmy z map z uwagi na zbyt duże zajęcie pamięci, co mogłoby spowolnić przegladanie relacji.

Dzień 1

25.07.2004

TrasaMiędzyzdroje - Wisełka - Świętouść
Dystans
dzienny
27 km


Naszą wyprawę wzdłuż Polskiego Wybrzeża Bałtyku zaczynamy w Międzyzdrojach, gdzie docieramy pociągiem. Pociąg miał spóźnienie na trasie i na miejscu jesteśmy dopiero koło godziny 11:00.

Pierwsze kroki kierujemy do informacji turystycznej gdzie zaopatrujemy się w mapy turystyczne z oznakowanymi szlakami. (26kB) Po tych zakupach idziemy do muzeum Wolińskiego Parku Narodowego, gdzie prezentowana jest fauna i flora tego regionu. Tutaj też na tyłach muzeum w ogromnej klatce oglądamy dwa wspaniałe orły, które są w znaku Wolińskiego Parku Narodowego.

Po wyjściu z muzeum postanowiliśmy zobaczyć słynną Promenadę Gwiazd, czyli miejsce gdzie w chodnik wtopione są mosiężne odciski dłoni słynnych aktorów i piosenkarzy. Mimo, że jest to jedna z atrakcji Międzyzdrojów i przyciąga tłumy ludzi to nie zrobiło to na nas większego wrażenia, a same odciski są mało widoczne.

Na Promenadzie Gwiazd trafiamy na pierwsze znaki szlaku czerwonego, który nam będzie towarzyszył przez cały czas trwania wyprawy.
Znaki szlaku czerwonego jednak bardzo szybko zniknęły, a w ich miejsce pojawił się szlak czarny, który nie występował na żadnych zakupionych mapach. Tym szlakiem docieramy na punkt widokowy na Kawczej Górze, z której schodzimy do parkingu przy zagrodzie żubrów. Dalej czarne znaki podążały do zagrody żubrów, a nigdzie nie widać było znaków czerwonych. Postanawiamy drogą dotrzeć do Wisełki, gdzie według mapy przechodzi szlak czerwony.

Po drodze mijamy jezioro Gardno, które w całości jest niedostępne ponieważ otoczone jest płotem i należy do ośrodka wczasowego.
(28kB) W Wisełce napotykamy szlak czerwony. Szlak prowadzi nas lasami. Po drodze mijamy latarnię "Kikut", która jest latarnią bezobsługową. Następnie lasem dochodzimy do pola namiotowego we wsi Świętouść.

Rozbijamy się. Pole namiotowe bardzo czyste i we wspaniałym miejscu, bo tylko przejście przez wydmę i jesteśmy na plaży. Wieczorkiem, po prysznicu spacerek nad morzem.
Cały dzień dopisywała nam pogoda, chodź czasami zbierały się większe chmurki. Problemem w tym dniu (jak zresztą przez kilka innych) był bardzo słabo oznakowany szlak czerwony.

(25kB) (7kB) (9kB)

Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ
Powiększ

Dzień 2

26.07.2004

TrasaŚwiętouść - Międzywodzie - Dziwnów - Dziwnówek
Dystans
dzienny
18 km


W nocy padało. Rano cały namiot był jeszcze mokry, więc śniadanie i pakowanie trochę przedłużyliśmy, aby trochę wyschnął. Jednak to nie pomogło, bo czas było zbierać się do drogi, więc pakujemy mokry namiot i ruszamy na szlak. Z pola namiotowego wyruszyliśmy około 10:00.

Tak samo jak w dniu poprzednim idziemy za znakami czerwonymi, które po kilku metrach schodzą z głównej drogi i prowadzą lasem.

Dochodzimy do pierwszych zabudowań Międzywodzia. Szlak zaczyna kluczyć wśród uliczek, przechodząc główną ulicą. Jak przekonaliśmy się w czasie naszej wędrówki szlak przez miasta prowadzi zawsze głównym deptakiem (główną ulicą) oraz koło przystanku PKS lub PKP w danej miejscowości.

Odcinek między Międzywodziem a Dziwnówkiem prowadzi cały czas lasem, który się rozpościera zaraz po drugiej stronie wydm. Przed Dziwnowem szlak zbliża się i przechodzi wzdłuż linii brzegowej jeziora Martwego.

(23kB) W Dziwnowie dochodzimy do kanału portowego, a następnie docieramy do podnoszonego mostu, który oddziela wyspę Wolin. W Dziwnowie szlak prowadzi główną ulicą, na której znajduje się wiele sklepików z pamiątkami.

Za miastem wychodzimy na główną, asfaltową drogę, wzdłuż której biegnie chodnik. I tak docieramy do Dziwnówka, gdzie oczywiście zatrzymujemy się na polu namiotowym. Tutaj odpoczynek, kąpiel, plaża i wieczorkiem zwiedzanie miasta. (3kB)

Zatrzymaliśmy się na 4 gwiazdkowym (****) campingu, który według przyjętych standardów jest najlepiej wyposażony. Po raz pierwszy spotkaliśmy się z otwieraną na kartę magnetyczną furtką, przez którą można było wyjść na plażę.

Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ

Dzień 3

27.07.2004

Trasa Dziwnówek - Łukęcin - Pobierów - Trzęsacz - Rewal
Dystans
dzienny
23 km


Wyruszamy z Dziwnówka kilka minut po godzinie 10:00.
Szlak po opuszczeniu miejscowości prowadzi lasem, gdzie jak zwykle podążamy słabo zaznaczonymi znakami. Po przejściu około 3,5 km szlak na około 300 metrów opuszcza drogę i prowadzi wąską, zarośniętą ścieżką. Szlak aż do Łukęcina prowadzi cały czas wzdłuż wydm, a czasem brzegiem klifu, z którego roztaczają się wspaniałe widoki na plażę i morze.

W Łukęcinie robimy zapasy na dalszą część drogi i ... gubimy szlak. W tej miejscowości znajduje się tylko kilka domów i parę ulic brak jest jakichkolwiek oznaczeń szlaku! Ruszamy drogą na wschód, co po kilkuset metrach okazuje się błędem. Postanawiamy dotrzeć do równoległej drogi, którą prowadzi szlak rowerowy (informacja o tym szlaku znajdowała się na dużej tablicy w Łukęcinie). Z pomocą GPS odnaleźliśmy prawidłowy kierunek i o dziwo natrafiamy na dobrze nam znane oznakowanie szlaku czerwonego.

Przed Pobierowem robimy malutką przerwę. Żar leje się z nieba.
Docierając do Pobierowa gubimy gdzieś w gmatwaninie uliczek szlak czerwony, ale natrafiamy na szlak niebieski, którym według mapy i zasięgniętych informacji powinniśmy iść dalej. Na głównej ulicy szlak niebieski połączył się ze szlakiem czerwonym. Kierując się tymi znakami schodzimy z głównej ulicy, aby na bocznym placyku przejść przez przystanek (dworzec) PKS. Spotyka nas ogromne zdziwienie, gdyż okazuje się, że w tym miejscu zaczyna się szlak E9. Tutaj też spotykamy po raz pierwszy tablice (strzałki) z oznaczeniem kilometrów i miejscowości do jakiej ten szlak podąża. Okazuje się, że szlak czerwony (międzynarodowy szlak E9) prowadzi do Rewala. Poza tym znaki wyglądają dalej na odmalowane.

Teraz trochę wyprzedzę moją opowieść o jeden dzień. Kolejnego dnia poszedłem na informacje turystyczną w Rewalu, gdzie dowiedziałem się, że szlak został niedawno odnowiony i przemalowano znaki z niebieskich na czerwone. Ale tutaj uwaga, kolor szlaku zmieniono tylko na terenie gminy Rewal.

Idąc już za odnowionymi znakami opuszczamy Pobierowo. No teraz nareszcie nie musimy odszukiwać znaków, są one już widoczne z daleka.

Docieramy do Trzęsacza, gdzie oglądamy już pozostałą jedną ścianę kościoła. Widać niszczycielskie działanie wody w morzu. Szlak od Trzęsacza do Rewala prowadzi wspaniałą, malowniczą ścieżką, która przebiega tuż nad plażą i znajduje się 10-15 metrów poniżej. Obserwowaliśmy również ludzi na spadochronach, którzy wykorzystywali wiatr klifowy od strony morza.

Do Rewala docieramy około godziny 17:00. Rozbijamy się na polu namiotowym, z którego jest bardzo blisko na plażę oraz do miasta. Po prysznicu jak zwykle zwiedzamy Rewal.

(42kB)


Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ
Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ

Dzień 4

28.07.2004

TrasaRewal(dzień odpoczynku)
Dystans
dzienny
6 km


Postanowiliśmy jeden dzień odpocząć.
Rewal znakomicie się do tego nadawał tym bardziej, że sprzyjała nam pogoda. Musieliśmy trochę podkurować nogi, bo zaczęły pojawiać się pęcherze.

Czekał nas bardzo ciężki kolejny dzień, ponieważ szlak odbijał od morza i przebiega przez miejscowość Trzebiatów. Teren od strony morza do Trzebiatowa zajmowany jest przez wojsko, ale ... po kolei.

Po śniadaniu zanim poszliśmy się wylegiwać na plażę, wybraliśmy się do informacji turystycznej, aby dowiedzieć się dlaczego szlak zmienił kolor i jak wygląda dalej przejście. Poinformowano nas również, że nie ma przejścia między Pogorzelicą a Mrzeżynem, ponieważ są to tereny wojskowe.

Ta informacja, jak się potem dowiedziałem w Mrzeżynie była błędna, gdyż zasieki na plaży zostały rozebrane kilka lat temu i można spokojnie przejść wzdłuż morza (12 km). A zatem niepotrzebnie musieliśmy iść przez Trzebiatów (40 km). Zastanawiałem się za co ci ludzie z informacji turystycznej biorą pieniadze i czy powinni dalej tam pracować? Czy ktoś odpowie mi na to pytanie?

Do południa spędziliśmy czas na plaży, opalając się. Po południu, po zjedzeniu obiadu wybraliśmy się na wycieczkę po Rewalu no i do Trzęsacza, gdzie tym razem od strony morza podziwialiśmy ruiny kościoła. Muszę powiedzieć, że od tej strony są niezbyt ciekawie. Całe to zbocze jest przykryte siatką i widać, że trwają prace nad umocnieniem brzegu przed podmywaniem.

Wieczorem idziemy dość wcześnie spać, bo rano pobudka przed bardzo długa trasą.

(24kB) Powiększ

Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ

Dzień 5

29.07.2004

TrasaRewal - Niechorze - Trzebiatów - Mrzeżyno
Dystans
dzienny
41 km


Wstajemy wcześniej niż zwykle, bo kilka minut po godzinie 6:00 jesteśmy już na nogach. Śniadanie i pakowanie, a potem wymarsz.

Opuszczamy gościnny Rewal i asfaltową drogą docieramy do Niechorza, gdzie od razu wita nas latarnia. Szlak prowadzi koło latarni, którą postanawiamy zwiedzić. Rozciąga się z niej wspaniały widok.

Po opuszczeniu latarni szlak prowadzi do centrum Niechorza wzdłuż deptaka nad brzegiem morza. Im dalej tym już jest coraz gorzej oznakowany, a po pewnym czasie znaki już są takie jak na początku - mało widoczne.
Szlak do Trzebiatowa prowadzi mało zalesionym terenem, przeważnie wśród pól, gdzie nie ma nawet kawałka cienia. Chodź teren niby nizinny to jednak jest bardzo pofałdowany. Przypomina nam to wędrówkę z przed roku, kiedy to wędrowaliśmy Jurą Krakowsko-Częstochowską.

W Trzebiatowie, mimo że szlak skręca na rynek my zwiedzamy basztę. Po powrocie na rynek postanawiamy zwiedzić jeszcze kościół Mariacki, gdzie wchodzimy na wieżę. Tutaj dopiero rozpościera się widok na te tereny. Na widnokręgu widzimy już Mrzeżyno i bardzo duży hotel, nie wiedząc jeszcze, że tuż koło niego jest pole namiotowe, na którym się wieczorem rozbijemy. Po zejściu z wieży zaglądamy jeszcze do wnętrza kościoła. Po wyjściu okazuje się, że znowu nie mamy szlaku. Od pani, która sprzedawała bilety na wieżę dowiadujemy się, że najlepiej do Mrzeżyna dotrzeć drogą asfaltową a niedaleko jest most.

Po przejściu mostu szlak jednak nie prowadzi drogą asfaltową, tylko skręca w boczną uliczkę. Okazuje się, że szlak przechodzi boczną brukowaną uliczką, a następnie polną drogą do miejscowości Nowielice, obok stadniny koni, gdzie dochodzimy do głównej drogi wiodącej w kierunku Mrzeżyna. Trasa do Mrzeżyna była bardzo męcząca, słońce mocno przyświecało i do tego ciągły ruch samochodów, bardzo utrudniał marsz.
Po drodze zwiedzamy jeszcze kościołek we wsi Trzebusz. Ostatnia prosta przed Mrzeżynem jest na tyle uciążliwa, że jest to długi kawałek, gdzie nawet nie ma drzew.

Po dojściu do Mrzeżyna rozbijamy się na polu namiotowym i jak zwykle, mimo wielu kilometrów i późnej godziny idziemy na spacer nad morze.

(66kB)

(30kB)

Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ
Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ
Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ

Dzień 6

30.07.2004

TrasaMrzeżyno - Roby - Karcino - Dźwiżyno
Dystans
dzienny
26 km


(28kB)

Noc minęła spokojnie. Byliśmy tak zmęczeni, że prawie natychmiast usnęliśmy. Pobudka nastąpiła już nie tak wcześnie jak dzień poprzedni. Śniadanie, pakowanie i na szlak wyruszamy po 9:30.

Na szczęście szlak przebiegał tuż koło pola namiotowego, więc nie musieliśmy go długo szukać. Przyzwyczajeni już do słabo widocznych znaków idziemy dalej. Szlak dużym łukiem omija jezioro Rasko Przymorskie. Po opuszczeniu Mrzeżyna szlak przechodzi kawałek lasem, a potem łąkami.

Po drodze z betonowych płyt dochodzimy do wsi Roby, gdzie robimy sobie odpoczynek koło kościoła. Słońce już coraz wyżej na niebie i zaczyna się robić upalnie. Przechodząc przez wieś gubimy szlak, który okazuje się, że skręca w polną drogę wśród domostw.

Odcinek szlaku do wsi Karcino prowadzi wśród pól. Tutaj teren jest bardzo płaski i przypomina nam nasze rodzinne strony - Wielkopolskę. Słońce już w zenicie i zaczynamy czuć się jak dwie skwarki na patelni.

W końcu jednak docieramy do wsi Karcino. Tutaj wchodzimy na asfaltową drogę. Pierwszą rzeczą, jaką robimy w tej wsi to wstępujemy do sklepu spożywczego, gdzie kupujemy zimne napoje. Docieramy do kościoła, przy którym znajduje się niedawno postawiony pomnik, upamiętniający przedwojennych niemieckich mieszkańców tej wsi. Tereny należały przed II wojną światową do Niemiec.

Koło kościoła, jak się okazało kilka kilometrów dalej gubimy szlak. Tym razem zmyliła nas mapa, na której błędnie był zaznaczony szlak. Z pomocą miejscowego chłopa, a następnie nawigacji GPS trafiamy na właściwą drogę. Przez taką pomyłkę nadłożyliśmy około 5 km drogi. W końcu jednak trafiamy na szlak, który nas doprowadza do Dźwirzyna.

Zmęczeni panującym upałem rozbijamy namiocik na polu namiotowym. Po kąpieli powracają w nas siły tak, że po posiłku wybraliśmy się na spacerek wzdłuż morza do portu i przejście głównym deptakiem Dźwirzyna.

Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ
Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ

Dzień 7

31.07.2004

TrasaDźwiżyno - Grzybowo - Kołobrzeg
Dystans
dzienny
25 km



(25kB)


Tym razem już nie spiesząc się nigdzie, bo do Kołobrzegu nie jest daleko, spokojnie wstaliśmy. Na śniadanie: bułki od 3 dni, pasztet i zupka z torebki.

Mimo tego na szlak wyruszamy już o 9:30. Znowu nam się udało, bo szlak przebiega tuż koło pola namiotowego. Po około 1,5 km spostrzegliśmy, że idąc wzdłuż drogi do Kołobrzegu, gdzieś zniknęły nam znaki czerwone. Po dojściu do parkingu okazało się, że szlak prowadził cały czas lasem, a nie drogą asfaltową.

Leśną drogą dochodzimy do Grzybowa. Przez samo Grzybowo szlak prowadzi pomiędzy wsią a morzem.

Przed Kołobrzegiem znaki wyprowadzają nas nad morze i tutaj gubimy szlak. Postanawiamy dotrzeć brzegiem morza do Kołobrzegu. Po zejściu z plaży dość długo przechodzimy przez miasto zanim docieramy na pole namiotowe. Po drodze zatrzymujemy się m. in. koło źródełka solanki na wyspie solnej.

Po rozbiciu namiotu, zjedzeniu i kąpieli wyruszamy na miasto.
Pierwszym celem staje się latarnia morska, na którą wchodzimy i z której obserwujemy przebudowę wejścia do portu. Następnie zwiedzamy kościół N. M. Panny, gdzie zostajemy już na mszy wieczornej.
Potem zwiedzamy port jachtowy, gdzie w starym forcie przy dźwiękach muzyki jemy kolację: indyka i golonkę z grilla.
Na pole namiotowe docieramy późnym wieczorem.

Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ
Powiększ Powiększ Powiększ

Dzień 8

01.08.2004

TrasaKołobrzeg - Sianożęty - Kołobrzeg
Dystans
dzienny
22 km


Po śniadaniu, przyzwyczajeni do ciągłego marszu postanawiamy iść dalej. Pogoda niezbyt dopisywała do spędzenia go na plaży - pochmurno i trochę padało. Zabieramy na dalszą część drogi tylko niezbędne rzeczy: polary, coś do picia i jedzenia oraz aparat.

Wyruszamy dalej czerwonym szlakiem, który przebiega promenadą tuż koło morza. Mijając kolejne hotele i domy wczasowe opuszczamy Kołobrzeg. Na granicy miasta wchodzimy na wybudowaną ścieżkę rowerową przebiegającą przez utworzony w 1996 roku Ekopark Wschodni. Widać, że została ona niedawno oddana do użytkowania. Czerwony szlak pokrywa się z jej przebiegiem.

Ścieżka ta kończy się w miejscowości Podczele. Tutaj zwróciły moją uwagę zabudowania wyglądające na bloki wojskowe. Idąc dalej szlakiem czerwonym wszystko się wyjaśniło. Wstępujemy zaraz między ogromne przykryte ziemią hangary lotnicze. Nie mają one już potężnych drzwi i wyglądają jak wielkie nory. Widać jeszcze w nich napisy rosyjskie. Jak się potem okazało w tym miejscu stacjonowały wojska radzieckie. Przechodzimy między innymi przez pas startowy dla odrzutowców.

Dochodzimy do największego pasa startowego, który jest użytkowany przez Bałtyckie Centrum Turystyczne. Z tego pasa startują małe osobowe samolociki lub motolotnie. Idąc dalej do wsi Sianożęty, przechodzimy przez początek tego pasa, który robi ogromne wrażenie.

Po godzinie 12:00 docieramy do wsi Sianożęty, gdzie kończy się nasza trasa. Zrobiło się już bardzo ciepło i polary przestały nam służyć i tylko nam przeszkadzają. Zdejmujemy buty do wędrówek i zawracamy idąc brzegiem morza do Kołobrzegu. Po drodze robimy kilka dłuższych odpoczynków w czasie, których podziwiamy morze, rozkoszujemy się słońcem i robimy podsumowanie naszej wycieczki.

Po dotarciu do Kołobrzegu pozostawiamy zbędne nam rzeczy w namiocie i jeszcze idziemy na plażę wykorzystać trochę słońca i wykąpać się w morzu.

Wieczorkiem spacer po Kołobrzegu, gdzie podziwiamy pięknie podświetlone fontanny na rzece Parsęta oraz w parku miejskim. Na koniec oglądamy ratusz na rynku i w jednym z ogródków siadamy przy piwku i pizzy.



Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ Powiększ

Dzień 9

02.08.2004

Trasa
Kołobrzeg - plaża i (powrót do domciu)


Noc minęła spokojnie i rano przywitało nas wspaniałe słoneczko. Autobus do domciu mamy dopiero o 16:00 więc ten czas postanawiamy spędzić jeszcze na plaży.

Docieramy na plażę około 10:00. Tutaj Dorotka pozostaje, a ja postanowiłem sprawdzić dokładnie połączenie do domu i zajrzeć do miejscowego oddziału PTTK, który ma swoją siedzibę w baszcie prochowej.

Jak się okazało lepsze połączenie mamy autobus PKS niż pociągiem, który wyrusza wieczorem, a przyjazd do Pleszewa ma dopiero w nocy.

W oddziale PTTK porozmawiałem o zabytkach przyrody w okolicach Kołobrzegu, m. in. o wspaniałych dębach w Kołobrzeskim lesie. No, ale wycieczkę do nich pozostawiamy sobie na kolejną wizytę.

Z plaży schodzimy kilka minut po godzinie 15:00 i o 16:00 już siedzimy w autobusie. Do Chocza, który znajduje się najbliżej Pleszewa autobus dociera kilka minut po godzinie 23:00.
Tutaj odbiera nas tata Marcina i zawozi do domu.

Zakończenie

Naszą wyprawę uważamy za bardzo udaną. Zwiedziliśmy bardzo wiele miejscowości nadmorskich. Spaliśmy na wielu polach namiotowych i dlatego umieszczamy poniżej nasz ranking miejscowości i pól namiotowych.

Jak się na końcu okazało przez wszystkie te dni towarzyszyły nam znaki szlaku czerwonego, a nie tak jak się wcześniej dowiadywałem częściowo niebieskiego. Na większości trasy szlak wymaga odnowienia. W tych momentach przydawała się mapa (niezbyt dokładna) oraz nawigacja satelitarna GPS.

Po każdym dniu dokładnie spisywalismy z GPS'a ile kilometrów przebyliśmy i w jakim czasie. Dziennie pokonywaliśmy około 20 kilometrów, wyjątek stanowił dzień odpoczynku w Rewalu i długi skok przez Trzebiatów. Czas marszów to około 5 godzin, a lacznie z odpoczynkami wynosił od 8 - 10 godzin. Średnie tempo marszu to 4,3 km/h, a średni czas pokonywania odcinków to 2,6 km/h.

Co prawda nabawiliśmy się pęcherzy i odcisków, ale uważamy, że warto w ten sposób poznawać nasz kraj. Przez wszystkie te dni nie spotkaliśmy na szlaku nikogo, kto by tak samo jak my się przemieszczał i zwiedzał.

Powiększ


Ranking pól namiotowych

Lp

Miejscowość

(nazwa pola)

Cena

(dla 2 osób
- studentów + namiot)

Charakterystyka

1

Dziwnówek

(Wiking)
33,00
+ bardzo dobrze wyposażone pole w sanitariaty (stale ciepła woda);
+ dobrze strzeżone pole (zamykanie - klucz do bramy i karta magnetyczna do furtki);
+ ładna miejscowość;
+ dobra wyposażenie na polu namiotowym (sklep, bary);
+ ładna i czysta plaża.
2

Dźwirzyno

(Biała Mewa)
20,70
+ miła obsługa i zniżki dla stałych gości;
+ bardzo dobrze wyposażone pole w sanitariaty (stale ciepła woda);
+ dobrze strzezone pole;
+ dobre wyposażenie na polu namiotowym (sklep, bary);
+ ładna miejscowość;
+ ładna i czysta plaża.
3

Świętouść

(Camping Tramp)
28,50
+ bardzo dobrze wyposażone pole w sanitariaty (stale ciepła woda);
+ dobre wyposażenie na polu namiotowym (sklep, bary);
+ przy głównej drodze;
+ ładna i czysta plaża.
4

Rewal

(Klif)
29,90
+ bardzo dobrze wyposażone pole w sanitariaty (stale ciepła woda);
+ ładna miejscowość;
+ ładna i czysta plaża.
5

Kołobrzeg

(Balic)
28,50
+ stała ochrona pola;
+ niedaleko od amfiteatru;
- daleko od miasta.
6

Mrzeżyno

24,00
+ zalesiony teren;
+ stała ochrona pola;
- bardzo kiepskie sanitariaty (wspólne męskie i damskie).

Opracowanie i zdjęcia: Dorota i Marcin Czerwińscy.